Przejdź do treści głównej

XV-wieczna polichromia i rzeźba św. Anny Samotrzeciej

Kościół z Sierotach wybudowany został przez katolików i przejęty w późniejszych wiekach przez ewangelików. Ten w Zacharzowicach zbudowali protestanci. Oba w 1629 roku trafiły w ręce katolików i tak jest do dzisiaj. Poznajcie ich historię.
 |  Piotr Robakowski

Sieroty i Zacharzowice w gminie Wielowieś to śląskie miejscowości, w których znajdują się wyjątkowe drewniane świątynie. Pierwsza datowana jest na początek XV wieku, druga powstała sto lat później. Pod koniec lat 90-tych łupem złodziei padł tryptyk z figurą św. Anny Samotrzeciej, którego nie udało się odzyskać.

Murowane prezbiterium powstało w 1427 roku. Później dobudowano drewnianą nawę i wieżę. (fot. Piotr Robakowski)

Murowane prezbiterium, drewniana nawa

Na Śląsku jest niewiele ponad 50 drewnianych świątyń. Niektóre z nich były także przenoszone, jak ta znajdująca się w Istebnej. Wśród tych obiektów sakralnych wyróżniają się te znajdujące się w Sierotach i Zacharzowicach – to teren gminy Wielowieś.

Parafia Sieroty to trzy kościoły w tym dwa drewniane. Pierwszy zlokalizowany w miejscu parafii to obiekt którego początki datowane są na pierwszą połowę XV wieku. – Przeprowadzone tu badania dendrochronologiczne więźby dachowej datują ścięcie drzew na 1427 rok. Jest to jedna z najstarszych konstrukcji drewnianych na Górnym Śląsku. Wartość przy tym dodać, że obiekt ten posiada murowane prezbiterium i drewnianą, przebadaną więźbą – mówi Aleksander Polański, specjalista w zakresie zabytków sakralnych Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Katowicach. – Do prezbiterium w 1457 roku dobudowano drewnianą nawę. Jeszcze później powstała wieża – dodaje.

Parafia w tym miejscu wzmiankowana jest już na przełomie XIII i XIV wieku. – To była uboga parafia, ale o odległej metryce. Miejscowość ta wspominana jest w księdze uposażenia biskupstwa wrocławskiego i przyjmuje się że w tym czasie mogła tu już być pierwsza drewniana świątynia – tłumaczy prof. Jerzy Gorzelik, historyk z Wydziału Historii Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.

W latach 30-tych ubiegłego stulecia niewątpliwą sensacją była polichromia pokrywająca ściany morowanego prezbiterium odkryta podczas prac konserwatorskich. Malowidła datowane są na 1470 rok. – Na lokalny charakter tego malarstwa wskazuje stosunkowo prosta forma malarska. To malarstwo konturowe przez to wyraziste. Za to program ikonograficzny jest za to bardzo wyrafinowany. Mamy tutaj cykl scen z dzieciństwa Chrystusa, jak i sceny pasyjne – podkreśla profesor Gorzelik.

Pożar wsi, a nie kościoła

Obiekt ten wybudowany przez katolików, przeszedł na przełomie XVI i XVII wieku w ręce protestantów. Katolicy odzyskali go w 1629 roku. Ołtarz główny jest obecnie w konserwacji, ale ciekawostką jest obraz św. Floriana, który polewa kościół wodą. Scena ta została zinterpretowana jako pożar kościoła, do którego miało dojść w 1700 roku. Badania dendrochronologiczne potwierdzające datowanie obiektu, na nowo wyjaśniły tę scenę. – Nie znaleziono bowiem śladu pożaru ani więźby dachowej, ani drewnianej nawy – mówi Aleksander Polański. Tym samym scena ta przedstawia pożar wsi, z którego kościół cudem ocalał. Najcenniejsze obiekty ruchowe znajdujące się kiedyś w tej świątyni to – rzeźby późnogotyckie Matki Boskiej ze św. Józefem (1840) i Matki Boskiej z Dzieciątkiem (1500) – przechowywane są obecnie w Muzeum Archidiecezjalnym w Rudach.

Nie udało się odzyskać

Drugi z obiektów i w całości drewniany znajduje się w Zacharzowicach. Kościół ten wybudowany został przez protestantów w 1570 roku, choć informacje o pierwszej świątyni znajdującej się w tej wsi pochodzą z 1447 roku. Wieżę dobudowano pod koniec XVII wieku – lub jak podają niektóre źródła przebudowano jej górną część. Kościół wzniesiono w konstrukcji zrębowej — jest oszalowany, a wieża jest konstrukcji słupowej. I ona właśnie jest charakterystyczna dla śląskich budowli sakralnych – jest szersza u podstawy i zwęża się ku górze. Podstawowym budulcem była jodła, a świerk występuje w przydaszkach, sygnaturce czy innych drobnych elementach wykończeniowych. Do końca ubiegłego stulecia najcenniejszym zabytkiem ruchomym był tryptyk z figurą św. Anny Samotrzeciej. Figura i odrzwia zostały skradzione, a w kościele znajduje się kopia rzeźby. Oryginału niestety nie udało się odzyskać.