Przejdź do treści głównej

Wczesnogotyckie polichromie początkiem wspaniałej historii

To obecnie jeden z najstarszych drewnianych kościołów w Polsce. Jego fascynująca historia to efekt determinacji i zaangażowania wielu osób, które próbują rozwikłać dzieje tej świątyni.
 |  Piotr Robakowski
Piotr Robakowski

Czas budowy drewnianej świątyni w Graboszewie, określany był dotychczas na połowię XVI wieku. Odkrycie za ołtarzem głównym wszesnogotyckich polichromii zmieniło wszystko. Zapoczątkowało trwające blisko sześć lat prace archeologiczne i konserwatorskie.

W gminie Strzałkowo do dzisiejszych czasów przetrwały cztery drewniane świątynie. W Brudzewie, Graboszewie, Stawie i Ostrowie Kościelnym. Drewniany kościół znajdował się także w Strzałkowie, jednak w 1932 roku doszczętnie spłonęła i w jego miejsce powstała murowana – mówi Tomasz Gałan, wójt gminy Strzałkowo.

XVI czy jednak XIV wiek

Graboszewo to niewielka miejscowość leżąca w granicach administracyjnych gminy Strzałkowo w powiecie słupeckim, zaledwie kilka kilometrów od Wrześni. Tu znajduje się drewniana świątynia pod wezwaniem św. Małgorzaty. – Powszechnie uważano dotychczas, iż kościół powstał w XVI wieku, pojawiała się data roczna około 1520 – tłumaczy profesor Artur Różański, archeolog z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza w Poznaniu. – W 2019 roku odkryto w prezbiterium polichromie, które rzuciły zupełnie nowe światło na ten obiekt – dodaje.

Tego roku rozpoczęły się prace przy ołtarzu głównym. Obiekt odsunięto od wschodniej ściany kościoła, a oczom konserwatorów pojawiły się piękne wczesnogotyckie polichromie. Tym samym pojawiła się teoria, że obiekt ten może być jednym z najstarszych drewnianych kościołów w Polsce. Przez sześć lat prowadzono tu badania archeologiczne, antropologiczne i konserwatorskie. Specjaliści nie są pewni, czy jest to pierwszy kościół stojący w tym miejscu. Zapiski mówią o powstaniu parafii w XIV wieku. – Z dużym prawdopodobieńswem może się okazać, że jest to pierwszy kościół wzniesiony tu w pierwszej połowie wieku XIV – mówi Maciej Warchoł, konserwator architektury z Narodowego Instytutu Dziedzictwa. – Jeśli jest to drugi kościół, to możliwe że stoi w tym samym, bądź zbliżonym, albo pierwotny obiekt sakralny związany był z grodziskiem, które jest w niedalekiej odległości – dodaje. Kościół w Graboszewie zbudowany jest w konstrukcji więcowej, czyli z poziomo ułożonych bierwion jedno na drugim. Ciekawostką jest to, że bierwiona nie są dokładnie obrobione. – Ta obróbka była tutaj bardzo oszczędna. Od strony wnętrza widoczne były tzw. Okrąglaki. Stąd konstrukcja ścian została oszalowana zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz – mówi Maciej Warchoł.

Badania dendrochronologiczne rzucają nowe światło

Badania dendrochronologiczne opierały się pobraniu próbek z belek konstrukcyjnych z prezbiterium i nawy. (fot. Piotr Robakowski)

Wiek drewna określić można dzięki badaniom dendrochronologicznym. Prowadził je, podobnie jak w przypadku kościoła w Tarnowie Pałuckim (obiekt ten datowany jest na lata 1372/1373), profesor Tomasz Ważny z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. – Po wstępnym datowaniu próbek pobranych z prezbiterium, okazało się że drewno zostało ścięte około 1334/1336 roku. Tym samym graboszewska świątynia zaliczana jest do grona najstarszych drewniany świątyń w Polsce – opowiada ksiądz Grzegorz Kwaśniewski, proboszcz parafii pod wezwaniem św. Małgorzaty w Graboszewie.

Kościół ten jest wielofazowy, najstarsza jego część dotowana została na 1334 rok. Obejmuje to część nawy i prezbiterium, a pozostałe elementy kościoła związane z rozbudową tej świątyni czyli nawy, kaplica od strony północnej i wieża, pochodzą z prawdopodobnie z wieku XVII, bądź XVIII. – Wcześniejsze datowanie graboszewskej świątyni na lata 20-te XVI stulecia, oparte było na analizie i interpretacji źródeł pisanych i błędną interpretacją, która związana była z rozbudową kościoła, ale niekoniecznie z okresem jego wzniesienia – tłumaczy Maciej Warchoł.

Pochówki, monety i polichromie

Badania archeologiczne prowadzone przez profesora Artura Różańskiego z UAM w Poznaniu wykazały, że od średniowiecza aż do czasów nowożytnych chowano ludzi we wnętrzach kościołów. – Synody zabraniały tego typu procederu proboszczom, ale zawsze były odstępstwa i widać je tutaj doskonale. W samym prezbiterium odkryliśmy kilka trumien i zakładamy, że do wieku XVIII przed wymianą podłogi, zmarli byli chowani we wnętrzu tutejszej świątyni – mówi profesor Artur Różański. – Ciekawostką jest także fakt, że na niewielkiej powierzchni znaleźliśmy ponad 200 monet. Mamy monety z XV-wieczne, jak i te pochodzące z III Rzeszy – dodaje.

Największym jednak odkrycie są polichromie, ukryte przez setki lat za ołtarzem głównym. Zachowały się one w bardzo złym stanie, a centralna ich część została wycięta i tym samym na zawsze utracona. – W połowie XVII wieku w kościele pojawił się obecny ołtarz główny. Znajdująca się w nim figura, zmusiła ówczesnych pracownikow do wycięcia desek oszalowania i belek konstrukcyjnych we wschodniej ścianie prezbiterium – tłumaczy dr Teresa Łękawa-Wysłouch, członek zespołu konserwatorskiego z wydziału sztuk pięknych Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu. W trzech pasach przedstawiony jest cykl chrystologiczny z życia Chrystusa. Są tu sceny m. In. ucieczki do Egiptu, dzieciństwo Jezusa, nauczanie w świątyni, kuszenie Chrystusa, czy przedstawienie Jezusa przed Arcykapłanem i zaparcie się św. Piotra. – Dekorację tę należy datować na czas 1350-1370. Mamy więc do czynienia z obiektem, w którym obecne są jedne z najstarszych dekoracji ściennych w Polsce. W Wielkopolsce z tego czasu pochodzą malowidła znajdujące się w Oratorium św. Jakuba w Klasztorze Cysterskim w Lądzie i kościele św. Jana w Gnieźnie – wyjaśnia Grzegorz Budnik, kierownik konińskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu.

Trwające blisko sześć lat prace pozwoliły poznać pełniejszą historię drewnianej świątyni. To jednak nie koniec. W planach jest sprawdzenie, czy malowideł nie ma na ścianach nawy kościoła. Pierwsze odkrywki pokazują ich fragmenty, więc w kolejnych latach ruszą prace konserwatorskie. Będziemy zatem wracać do tej drewnianej świątyni, licząc na pełniejsze poznanie jej historii.