Przejdź do treści głównej

Cudem uratowany przed zniszczeniem (reportaż video)

To drugi kościół stojący w tym miejscu. Ciekawa historia przeplata się tu z dramatycznymi wydarzeniami kradzieży obrazu Chrystusa Ukrzyżowanego. Obiekt ocalał dzięki zaangażowaniu mieszkańców i po ostatnim remoncie, odzyskał swój blask.
 |  Piotr Robakowski

Przez trzy lata drewniana świątynia była zamknięta. W 2024 roku ruszył remont obiektu, by po niespełna roku wierni mogli wrócić do kościoła. To jeden z dwóch tego typu obiektów w gminie Orchowo.

Linówiec to niewielka miejscowość położona pięć kilometrów na wschód od siedziby gminy, Orchowa w powiecie słupecki. Kościół to interesujący przykład osiemnastowiecznego sakralnego budownictwa drewnianego na styku Wielkopolski i Kujaw.

Średniowieczna historia miejscowości

Pierwsze wzmianki o Linówcu pojawiają się już w średniowieczu. Miejscowość pojawia się w zapiskach już w 1364 roku, kiedy właściciel Orchowa i Wołki wystawił dokument poświadczający erekcję dwóch parafii w Wólce i Orchowie. – W Wólce nigdy nie powstał kościół i należy przyjąć, że obecna znajdująca się w Linówcu świątynia, to ta wymieniana jako obiekt w Wólce. Prawdopodobnie granice tych miejscowości przebiegały inaczej niż jest to obecnie – mówi Grzegorz Budnik, kierownik konińskiej delegatury Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków w Poznaniu. 

Obecny znajdujący się tu obiekt sakralny, to najprawdopodobniej drugi kościół, który powstał z inicjatywy Sebastiana Cząstkowskiego w 1749 roku. Kościół pod wezwaniem św. Marcina, po przeprowadzonej w 2001 roku reorganizacji z parafialnego, stał się filialnym i podlega pod parafię pod wezwaniem Chrystusa Dobrego Pasterza i Męczenników Gnieźnieńskich w Orchowie Górnym. – Jest pięknie położony, ciekawy architektonicznie i ma też piękną historię. Sama myśl tego, że możemy coś zrobić by zachować ten obiekt dla przyszłych pokoleń jest dla nas bardzo ważne. I jednocześnie możemy pochwalić się tym co mamy na terenie naszej gminy – mówi Grzegorz Matkowski, wójt gminy Orchowo. 

Kłopotliwa sygnaturka

Obiekt ten zbudowany jest w konstrukcji zrębowej z ułożonymi na sobie bierwionami z prezbiterium wielobocznym zwartym z nawą. Jest podobny do drewnianej świątyni w Kamieńcu (gmina Trzemeszno, powiat gnieźnieński), a także tej znajdującej się w Orchowie Dolnym. Nie posiada wieży, a sygnaturkę umieszczoną dość nietypowo, bo w zachodniej części. I to właśnie ten element konstrukcji spowodował zamknięcie kościoła. Sygnaturka była w tak złym stanie technicznym, że zagrażała zawaleniem i w konsekwencji znaczącym uszkodzeniem całego kościoła. W 2020 roku świątynia została zamknięta. – W 2023 roku pojawiła się szansa na dofinansowanie i rok później ruszył, trwający kilka miesięcy, remont tego pięknego obiektu – mówi Ewelina Gumienna, zastępca wójta Orchowa. Po zdjęciu oszalowania, okazało się, że wymienić należy podwaliny, więźbę dachową, zmieniono położenie otworów okiennych w aneksach dostawionych do nawy głównej, powracając do pierwotnego wyglądu świątyni. Postawiono na nowo zakrystię w konstrukcji ryglowej, która była mocno zniszczona.

Ołtarz główny z Pakości

W skromnym wnętrzu, warto zwrócić uwagę na ołtarz główny, który pochodzi z Pakości. – Jest obecnie rozebrany i czeka na konserwację. Liczymy, że w najbliższych latach będziemy mogli przeprowadzić konserwację tego wyjątkowego, XVIII-wiecznego obiektu, przedstawiającego zaślubiny Matki Bożej ze św. Józefem – mówi ks. Mariusz Koronowski, proboszcz parafii pod wezwaniem Chrystusa Dobrego Pasterze w Orchowie. – Został tu przywieziony gdy Franciszkanie zostali poddani kasacji przez niemieckiego zaborcę. Wówczas szukano nowych miejsc dla znajdujących się w Pakości zabytków ruchomych. Tak właśnie ołtarz ten trafił do linówieckiej świątyni – dodaje Koronowski. Na terenie parafii znajduje się także gotycka figura przedstawiająca Chrystusa Zmartwychwstałego, pochodząca jeszcze z pierwotnej świątyni. Rzeźba datowana jest na końcówkę XV wieku i wykonana została prawdopodobnie przez lokalny warsztat. Był to bowiem czas powstawania warsztatów malarskich i rzeźbiarskich, które pracowały dla działających w okolicy klasztorów – norbertanek w Strzelnie, benedyktynów w Mogilnie i kanoników regularnych w Trzemesznie.

W kościele istniał jeszcze ołtarz boczny, ale z powodu dużych zniszczeń został rozebrany. W 1999 roku znajdujący się w nim obraz z przedstawieniem Chrystusa Ukrzyżowanego ze szkoły hiszpańskiej został skradziony. Na targowisku na stadionie dziesięciolecia w Warszawie znalazł go student wydziału malarstwa. Przywiózł go do Linówca i oddał proboszczowi, prosząc o odprawienie mszy świętej w jego intencji. W najbliższych latach proboszcz i parafianie chcą zająć się odtworzeniem i konserwacją wnętrza.